Brzask

pyt Q


Brzask. Łyk słońca do koi zabłądził. Czas już wstać, ruszyć członki ospałe. Jeszcze raz oddać siusiu na lądzie, cumy szpringi do steru! Niech mgła ranna pożera brzeg, gdzie w durnia trzy życia przegrałem.
Lekko chylą się żagle pod bryzą, tracą ciało dom, miasto i praca -- za to wokół wyrasta horyzont, na dek bryzga mi niebo. -- Żegnać się? -- Nie, nie trzeba, przecież wrócę, bo zawsze się wraca.
Neptun spił się i z nieba zżarł słońce, teraz ryczy, bo trzewia go palą. Księżyc gwiazdy bukszprytem roztrąca -- Mówisz, że ci brak ciepła? Więc nie tęsknij i nie płacz, lecz na pokład mi wbiegnij wraz z falą.
- Stefan

odp A

Brzask.  Łyk słońca do koi zabłądził. Czas już wstać, ruszyć członki ospałe. Jeszcze raz oddać siusiu na lądzie, cumy  szpringi do steru! Niech mgła ranna pożera brzeg, gdzie w durnia trzy życia przegrałem.
Lekko chylą się żagle pod bryzą, tracą ciało dom, miasto i praca -- za to wokół wyrasta horyzont, na dek bryzga mi niebo. -- Żegnać się? -- Nie, nie trzeba, przecież wrócę, bo zawsze się wraca.
Neptun spił się i z nieba zżarł słońce, teraz ryczy, bo trzewia go palą. Księżyc gwiazdy bukszprytem roztrąca -- Mówisz, że ci brak ciepła? Więc nie tęsknij i nie płacz, lecz na pokład mi wbiegnij wraz z falą.
 - Stefan
-- Stefan Sokolowski,

wiersz Ku Chwale Armatorów Kojarzących Prawie Darmowe Zatrudnienie
brzask. łyk słońca do koi się przylgnął czas wzywania członków do dziś i do jutra spienione wezbrane odmierza szafrując przygodą niezną od cumy do steru
zamglone hazardem życie stateczne przez żagle wypiera powietrze wraz z bryzą dom, pracę, i nawet te miasto horyzont, gdzie nawet już nie wiem, czy lecę, czy płynę
neptun łaskawie stworzył mnie polakiem a mógłby portosem na awans mechanik ten pierwszy czekałbym pośmiertnie za nację. i tak bym nie dostał
kartele?
co, zdziwko was chapło? marines?
fajne z was ssyny:)
ja ginę, ty giniesz, on ginnes:)
pozdrawiam, jacek

odp A

Brzask. Łyk słońca do koi zabłądził. Czas już wstać, ruszyć członki ospałe. Jeszcze raz oddać siusiu na lądzie, cumy szpringi do steru! Niech mgła ranna pożera brzeg, gdzie w durnia trzy życia przegrałem.
Lekko chylą się żagle pod bryzą, tracą ciało dom, miasto i praca -- za to wokół wyrasta horyzont, na dek bryzga mi niebo. -- Żegnać się? -- Nie, nie trzeba, przecież wrócę, bo zawsze się wraca. Neptun spił się i z nieba zżarł słońce, teraz ryczy, bo trzewia go palą. Księżyc gwiazdy bukszprytem roztrąca -- Mówisz, że ci brak ciepła? Więc nie tęsknij i nie płacz, lecz na pokład mi wbiegnij wraz z falą. Księżyc gwiazdy bukszprytem roztrąca - jest jak zaczarowany ze względu
Stefan Sokolowski :

- Stefan
Halo, Stefanie :-) Bardzo mi się podoba melodia, która słyszę, rytm, wersyfikacja - w ogóle mi się podoba :-)) Najfajniejsza jest pierwsza zwrotka, bo "łyk słońca", "siusiu na lądzie" i trzy życia przegrane w durnia. W drugiej zwrotce chciałabym czytać sobie również tak: "żagle pod bryzą tracą ciało", ale nie mogę z powodu przecinka! A mnie urzekły te bezcielesne żagle, tak gładko wypełnione błękitem, że jednostka już nie płynie lecz leci. Bardzo mi się marzy, żebyś zrezygnował z tego przecinka, wtedy nie tylko: dom, miasto i praca będą mogły się odcieleśniać, lecz również żagle (choć w odmienny sposób). Nie wiem też, czy w wersie: "> tracą ciało dom, miasto i praca" nie powinieneś wstawić dwukropka, (po "tracą ciało"), bo podczas pierwszego czytania poczułam w tym miejscu jakiś zamęt znaczeniowy, nie od razu się zorientowałam, że wymieniasz: dom, miasto Może nie mam racji, nie wiem :-) Nigdy nie byłam dobra w interpunkcji. Nie przeszkadza mi, że peel wygłasza swoistą sentencję: "przecież wrócę, bo zawsze się wraca", a wprost przeciwnie :-) - uważam, że ma ona bardzo wiele wdzięku, związanego np. z tym, że nie zawsze przecież może być prawdziwa! No, ale peelowi przecież wolno tak myśleć, a nawet krzyczeć (czyli bardzo głośno myśleć, tak?); czytelnik niech sobie sam z sobą przedyskutuje, jak to właściwie jest z tymi powrotami ;-))) No! Teraz trzecia zwrotka, która mnie niepokoi Nie dlatego, że rozśpiewała się (jak po czystym rumie!), tylko dlatego, że nastąpiła w niej noc, czyli tytuł "brzask"? - jest nieaktualny?? A może to nie jest tytuł??? Natomiast, bardzo mi się podoba trzeci wers: na wrażenie ruchu, które wywołuje (przynajmniej we mnie - wywołuje, bo roztrącanie w czasie teraźniejszym wydaje się być powtarzalne w nieskończoność). Natomiast nie mogę uwierzyć, że znajdując się już daleko od brzegu (skoro minął cały dzień na wodzie!), zapraszasz JĄ do wbiegania na pokład z falą Heh! :-( Przecież ONA utonie, Stefanie :-( - pomimo całej urody samego pomysłu :-( ! Po dłuższym namyśle skłonna jestem przypuszczać, że to jednak musiał być rum! ;-)) Peel wypił go do spółki z Neptunem(!), obaj ryczą zataczając się po pokładzie i tylko dziewczyny im brak! :-))) No! W ten sposób lekkomyślność peela staje się dla mnie zrozumiała ;-) I cała lekko niedała zwrotka (jako ciężko pijana!) jest całkiem spójna z całością, pod warunkiem, że się ją dużo głośniej i nieco rozwleklej zaśpiewa. Ale tytuł mnie męczy :-( O, jeszcze to: "wokół wyrasta horyzont" - baaardzo jest niezwykłe i świetne jako obserwacja, ale dla Ciebie, zapewne, zwyczajne skoro często to możesz obserwować.
W sumie :-) dużo zaczerpnęłam z Twojego wiersza radości, wzruszenia, zabawy Dzięki :-) Lubię go.
ije

odp A

pijana!) jest całkiem spójna z całością, pod warunkiem, że się ją dużo głośniej i nieco rozwleklej zaśpiewa." Ije :
O! Chochlik, chochlik - pożeracz liter! :-(
Na 100% napisałam tak:
"I cała lekko niedbała zwrotka (jako ciężko
, a nie tak, jak dotarło ;-( Przepraszam za chochlika.
ije

Dodaj odpowiedź

Tytuł:

Mail: (w celu weryfikacji posta)