Antymateria

pyt Q

marco,
Jako haijin napiszę krótko: tak. Próbowałem napisać jako re limeryk, ale mnie jakoś zamuliło, a później to już był wieczór i C2H5OH się pojawiło i rozumiesz. W każdym razie pozdrawiam serdecznie,
RaV

odp A

Marku, chylę czoła. Walę nim o trawnik (bum-bum-bum) i nie mogę przestać.
Dla mnie bomba!!
Bomba anihilacyjna? ;) Cieszę się, że podobało Ci się, ale bardziej, że znów widać Ishtar na liście obecności na pl.hum.poezja :)
Pozdrawiam, marco

odp A

marco pisze:
Jak bezpośrednio? Bezpośrednio to by była rozprawka:
No właśnie! Ja bym raczej przerobiła ten "wiersz" na prozę ;-).
Pozdrawiam Ewa
Jak najbardziej, ale wtedy uleciałby pewne niuanse, jak dwukrotne nawiązanie do trawy ;) Jadąc w południe Dzikimi Polami można dostać omamów wzrokowych, toteż nawet wóz nurzał się w zieloność i brodził jak łódka śród fali łąk szumiących i powodzi kwiatów. Jadąc w południe Dzikim Polami można dojechać tylko do wieczora, toteż zanim koń się obejrzał, już zapadał mrok. Na Dzikich Polach o zmroku znikąd drogi ni kurhanu, gwiazdy tylko naszczekują się jak psy i już wiadomo, że już niedaleko, niczym światła Akermanu zamigoczą fale Dniestru.
Pozdrawiam, marco

odp A

marco: Bezpośrednio to by była rozprawka: podczas anihilacji wyzwala się ogromna ilość energii i światło (oto stała się Światłość)
Raczej: ogromna ilość energii *pod postacią* światła. Chociaż raczej pod postacią promieniowania gamma niż światła widzialnego.
marco: bo zgodnie z wzorem Einsteina erównasięmckwadrat w wyniku zderzenia cząstki z antycząstką powstają co najmniej 2 fotony.
Czy Ty czerpałeś tą wiedzę z pl.wikipedia.org/wiki/Anihilacja ? Bardzo cenię Wikipedię, ale akurat ten artykuł napisany jest dość myląco; nie to, żeby błędnie, ale niestarannie i myląco. To wszystko jest trudno pojąć, ale ja to widziałem i nawet opisałem, jeszcze przed /Genesis/ :
Nie ma zmierzchów ni świtów, mieszkam w środku niebytu
Lecz niebyt się rozwieje, w nieważką przestrzeń zmieni, i brzemienna istnieniem próżnia w niej napęcznieje. Wśród sprężeń i rozprężeń, w pędzących fal powodzi z grawitacji potężnej nicość byt pierwszy zrodzi. Czas ruszy -- od wieczora oddzieli się poranek. I wreszcie przyjdzie pora.
Wtedy się stanę.
Raczej napisałem to ogólnie, trudno, żebym do końca ubierał wiersz w myśli które towarzyszył podczas jego pisania :) Warto zastanowić się, kto jest podmiotem wiersza? Przedstawiciel dzieci - kwiatów, dziś raczej niespotykany ale w latach siedemdziesiątych i troszkę wcześniej (okres The Beatlesów) bardzo często na ulicy. Tak się składa, że ostatnio przeglądałem (między innymi) roczniki "Fantastyki" i "Stało się Jutro" i pełno w nich o anihilacji, bombach anihilacyjnych i antymaterii pokazanej mniej więcej w taki sposób (Einstein - energia, dwa fotony) Stąd narodził się pomysł aby za pomocą tamtych wyrazistych środków pokazać przeciwieństwo dwóch światów: materialnego (reprezentowanego przez dziwkę sprzedającą swoje ciało dla pieniędzy) i duchowego (reprezentowanego przez przedstawiciela dzieci kwiatów niszczącego ciało przez nadużywanie narkotyków w poszukiwaniu wyższych wartości duchowych).

Kiedyś napisałem na ten temat takie coś:
czasem cień materii
Pozdrawiam, marco

Dodaj odpowiedź

Tytuł:

Mail: (w celu weryfikacji posta)