*nic nie znaczące zmiany temperatur*
I.
/świerk tuja dąb wielki jak sekwoja alpaka. alpaka?/ sen przekracza ruchliwą ulicę myśli - zaraz będziemy się witać. lecz jeszcze: /gdyby pies mógł zastąpić ojca, a szczur brata to czy brak więzi byłby mniej dokuczliwy?/
na zewnątrz ktoś woła "iza, iza" i przeciągle gwiżdże. tylko jak to? kto mnie zna oprócz tego, którego sama sobie rysuję we śnie? któremu piorę i z którym płaczę nad szklanką herbaty z wkładką. komu mogę się jeszcze przydać
ze swoją parą cycków i podle nawracającą krwią miesięczną, że składa tak sprawnie litery w moje imię? a może tylko się bawi, losuje i akurat wygrał?
II.
ktoś krzyczy moje imię wywołując ze snu wprost do tablicy okna.
przykry obrazek na ekranie lasu: zimno pożywia się ciałem, ciału brak rękawiczek.
cały ogród zarośnięty grudniowymi kwiatami co kruszą się jak słomka, łamią jak słomka.
(zamiast puenty tchórzliwe zasłanianie okna)
I.
nic nie znaczące zmiany temperatur
pyt
Q