Niechciany prezent

pyt Q

Użytkownik "wilczysko" umieszczam wszystkie światy na właściwych im miejscach, gdy tylko czuję zapach papieru czy farby drukarskiej.
nowa książka - na początek zapach farby
Użytkownik "sionek"
old buk - de smel of pejper end dast
Grzegorz

odp A

Łęcka przy Schliemanie :) Ale przecież daty pokazują, że nie był kupcem w momencie odkrycia Troi. Życiorys, że w ogóle! nim nie był. Ktoś kto sam opracowuje techniki nauki języków obcych i poznaje ich 18 powinien być nazwany raczej poliglotą. majtek okrętowy - Schliemann :) Też nim był, nawet przeżył katastrofę statku i niczym Robinson wylądował na nieznanym lądzie holenderskiej ziemi. Dla niektórych nawet król jazzu zawsze będzie tylko Murzynem, marco pisze:
Wszak Wokulski też się dorobił na handlu ze Wschodem :)
Ale to nieistotne, Marku. W świadomości peeli był! Peela nie zamierza przedstawiać prawdy historycznej, tylko pisze o emocjach. Ma w nosie był/nie był. Skupia się na zniszczonym świecie i odnalezieniu winnego. Może to tylko wrażenie, chwilowe uczucie, które zaraz zniknie, bo peela - choć emocjonalnie nie jest w stanie oddać Schliemanowi sprawiedliwości - to rozumowo, być może już tak.
Dlatego trochę nie rozumiem, czemu Ela upiera się, że kupiec nie jest w tym miejscu określeniem pejoratywnym. Mnie również zdaje się, że jest, choć nie widzę w tym nic złego.
Tak, choćby wtedy, gdy zmiecie z powierzchni ziemi wyobrażenia o muzyce słuchacza, któremu zdawało się, że jedyna prawdziwa muzyka to Prokofiew i Czajkowski. Tak jak 'tymi cholernymi jajogłowymi' mogą być biochemicy, którzy oświadczają Ci, że miłość to tylko gruczoły i enzymy.
Może za bardzo uogólniam, ale w przypadku tego wiersza mniej ważny jest dla mnie szczegół, bardziej ogólna wymowa. Niekiedy chciałbym wymagać od wierszy 'obiektywizmu historycznego', zawsze chciałbym wymagać emocjonalnego. Emocjonalny tutaj jest, wiersz jest dla mnie wiarygodny emocjonalnie (rozumiem pretensje peeli). O historyczny już trudniej, bo w końcu nawet spece w dziedzinie nie oceniają Schliemana jednoznacznie. W czasie gdy żył i marzył nie różnił się bardzo od lubianego przeze mnie - psiego imienia - Jonesa ;) Dziś są inne metody i inne pojecie uczciwości, co nie przekreśla ani pasji, ani zasług, ani wielkości archeologa.
w.

odp A

Użytkownik "wilczysko" umieszczam wszystkie światy na właściwych im miejscach, gdy tylko czuję zapach papieru czy farby drukarskiej.
nowa książka - na początek zapach farby
Grzegorz
sionek pisze:
Czytałem wczoraj o tęczy na rękach drukarza (Jacek Margolak). Bardzo trafiło, ale angielski niekiedy nie jest najlepszym językiem. A anglojęzyczni czytelnicy nie zawsze, być może, potrafią się w tym haiku odnaleźć. Czy jest to słabość tego utworu? Nie potrafię wytłumaczyć, ale według mnie - nie.
w.

odp A

elka-one pisze:
Dokładnie tak, wilku. I gdzie wtedy będą szerny? A i do Nemo też się z czasem dobiorą.
Piszę troszkę mrużąc oko. Ciągle powstają nowe opowieści, o czym pisze Marco (a gdzie byłbym dziś bez opowieści?), czasem zastępują stare. Bardzo ich potrzebuję, z nimi życie jest pełniejsze, dlatego targam pełnymi garściami. I niech tam! niechże mówią, że kompensacja, że placebo. Mnie wystarczy przeżycie w wygodnym fotelu, nigdy nie będę (mimo wszystko /niestety/) Schliemannem. Z drugiej strony bardzo wcześnie osiągnąłem wiek, w którym 'dawniej' znaczy 'lepiej'. Na szczęście nie czuję żadnego emocjonalnego rozdarcia; umieszczam wszystkie światy na właściwych im miejscach, gdy tylko czuję zapach papieru czy farby drukarskiej.
w.


Oczywiście, że z przymrużeniem ;-) W końcu tak kiedyś pragnęłam być kosmonautką, że nie mogę dziś wypierać się tych marzeń, chociaż minęły.

Dodaj odpowiedź

Tytuł:

Mail: (w celu weryfikacji posta)