Dnia Sun, 7 Dec +, Ikselka :
Cieszę się, że masz indywidualną, WŁASNĄ interpretację mojego haiku, natomiast zupełnie jak ja rozumieją je ci, dla których "dalej" oznacza znacznie dalej, niż jakiekolwiek forum
A co tu interpretować? Na forum do którego podałem linka są białogłowy, które uśmiałyby się z takiego sztubackiego podejścia do haiku. sama bedziesz się śmiała, po prostu spróbuj tam popisać z kilka miesięcy! Duma Ci nie pozwala, czy jak? Uważasz ,że sama wiesz lepiej jak pisać? Przecież to nie żaden afront tylko coś w rodzaju kursu, dodatkowej umiejętności :) Dla mnie pisanie wierszy to nie cel akurat, lecz jedynie muśnięcie. Dotknąć, poczuć, nie zagrzewając miejsca. Mam zbyt wiele do zrobienia, a chciałabym wszystkiego (prawie) popróbować - zatrzymuję się na dłużej tylko przy rzeczach, które mi wychodzą od razu, uczciwie mówiąc z wyjątkiem gry na skrzypcach, której niestety musiałam sie uczyć, bo chciałam (ale znam jednego samouka - ach). No i, niestety, czy na szczęście, nie wiem, jest ich tak dużo, że nie sprawia mi przykrości pożegnanie się z tymi, których musiałabym się dopiero jakoś tam specjalnie uczyć od innych, uważających siebie samych za specjalistów Wielu rzeczy nauczyłam się sama i to wolę. Próbuję, co jeszcze UMIEM - niektóre umiejętności mam chyba od urodzenia, jedynie wiara w reinkarnację by to tłumaczyła, no, ale cóż, to nie moja wiara :-)
PS. I nie, nie uważam akurat haiku za tę wrodzoną. To tylko muśnięcie możliwości pisania haiku i nie bardzo się w tym odnajduję, ale i żalu nie czuję Dla mnie to jakby mieszanie różnych smaków w jednym tyglu - a chocby i dżem ze śledziem i musztardą, a nuż wyjdzie coś pysznego :-)
od...do
Dnia Sun, 7 Dec +, marco :
Cieszę się, że masz indywidualną, WŁASNĄ interpretację mojego haiku, natomiast zupełnie jak ja rozumieją je ci, dla których "dalej" oznacza znacznie dalej, niż jakiekolwiek forum
A co tu interpretować? Na forum do którego podałem linka są białogłowy, które uśmiałyby się z takiego sztubackiego podejścia do haiku. sama bedziesz się śmiała, po prostu spróbuj tam popisać z kilka miesięcy! Duma Ci nie pozwala, czy jak? Uważasz ,że sama wiesz lepiej jak pisać? Przecież to nie żaden afront tylko coś w rodzaju kursu, dodatkowej umiejętności :)
Dla mnie pisanie wierszy to nie cel akurat, lecz jedynie muśnięcie. Dotknąć, poczuć, nie zagrzewając miejsca. Mam zbyt wiele do zrobienia, a chciałabym wszystkiego (prawie) popróbować - zatrzymuję się na dłużej tylko przy rzeczach, które mi wychodzą od razu, uczciwie mówiąc z wyjątkiem gry na skrzypcach, której niestety musiałam sie uczyć, bo chciałam (ale znam jednego samouka - ach). No i, niestety, czy na szczęście, nie wiem, jest ich tak dużo, że nie sprawia mi przykrości pożegnanie się z tymi, których musiałabym się dopiero jakoś tam specjalnie uczyć od innych, uważających siebie samych za specjalistów Wielu rzeczy nauczyłam się sama i to wolę. Próbuję, co jeszcze UMIEM - niektóre umiejętności mam chyba od urodzenia, jedynie wiara w reinkarnację by to tłumaczyła, no, ale cóż, to nie moja wiara :-)
PS. I nie, nie uważam akurat haiku za tę wrodzoną. To tylko muśnięcie możliwości pisania haiku i nie bardzo się w tym odnajduję, ale i żalu nie czuję Dla mnie to jakby mieszanie różnych smaków w jednym tyglu - a chocby i dżem ze śledziem i musztardą, a nuż wyjdzie coś pysznego :-) Dla mnie też. ale skoro biorę się np. za krzyżówkę, to po to, żeby ją rozwiązać, a nie w połowie powiedzieć: "rozwiązywanie krzyżówek to nie cel akurat, lecz jedynie muśnięcie" :)
Po prostu zajrzyj na forum Grzegorza. To nie boli i z tego co wiem, nie trzeba też codziennie podpisywać listy obecności.
Haiku uczy wyrażania się zwięźle. Akuratnie. A przede wszystkim _czytania i rozumienia_ tego, co chcieli przekazać inni.
Pozdrawiam, marco
Dnia Sun, 7 Dec +, Ikselka :
Dnia Sun, 7 Dec +, Ikselka :
Cieszę się, że masz indywidualną, WŁASNĄ interpretację mojego haiku, natomiast zupełnie jak ja rozumieją je ci, dla których "dalej" oznacza znacznie dalej, niż jakiekolwiek forum
A co tu interpretować? Na forum do którego podałem linka są białogłowy, które uśmiałyby się z takiego sztubackiego podejścia do haiku. sama bedziesz się śmiała, po prostu spróbuj tam popisać z kilka miesięcy! Duma Ci nie pozwala, czy jak? Uważasz ,że sama wiesz lepiej jak pisać? Przecież to nie żaden afront tylko coś w rodzaju kursu, dodatkowej umiejętności :)
Dla mnie pisanie wierszy to nie cel akurat, lecz jedynie muśnięcie.
Dla mnie też. ale skoro biorę się np. za krzyżówkę, to po to, żeby ją rozwiązać, a nie w połowie powiedzieć: "rozwiązywanie krzyżówek to nie cel akurat, lecz jedynie muśnięcie" :)
Dotknąć, poczuć, nie zagrzewając miejsca. Mam zbyt wiele do zrobienia, a chciałabym wszystkiego (prawie) popróbować - zatrzymuję się na dłużej tylko przy rzeczach, które mi wychodzą od razu, uczciwie mówiąc z wyjątkiem gry na skrzypcach, której niestety musiałam sie uczyć, bo chciałam (ale znam jednego samouka - ach). No i, niestety, czy na szczęście, nie wiem, jest ich tak dużo, że nie sprawia mi przykrości pożegnanie się z tymi, których musiałabym się dopiero jakoś tam specjalnie uczyć od innych, uważających siebie samych za specjalistów Wielu rzeczy nauczyłam się sama i to wolę. Próbuję, co jeszcze UMIEM - niektóre umiejętności mam chyba od urodzenia, jedynie wiara w reinkarnację by to tłumaczyła, no, ale cóż, to nie moja wiara :-)
Po prostu zajrzyj na forum Grzegorza. To nie boli i z tego co wiem, nie trzeba też codziennie podpisywać listy obecności.
PS. I nie, nie uważam akurat haiku za tę wrodzoną. To tylko muśnięcie możliwości pisania haiku i nie bardzo się w tym odnajduję, ale i żalu nie czuję Dla mnie to jakby mieszanie różnych smaków w jednym tyglu - a chocby i dżem ze śledziem i musztardą, a nuż wyjdzie coś pysznego :-)
Haiku uczy wyrażania się zwięźle. Akuratnie. A przede wszystkim _czytania i rozumienia_ tego, co chcieli przekazać inni. Nie cierpię krzyżówek - rozwiązywanie krzyżówek to jedno z nielicznych zajęć, które absolutnie niczego nie ma na celu.
Wiem, ale właśnie kończę mój malunek jeden Może zajrzę, ale haiku to na tyle dla mnie epizodyczna sprawa, więc nie wiem, kiedy.
Wolę tradycyjną poezję - wiesz, typowe dla naszej kultury środki wyrazu. Ogólnie biorąc jako osobę lekce sobie ważącą wszelkie sztucznie (czyli w sposób nie uzasadniony żadną racjonalną potrzebą) narzucone reguły w poezji, haiku poza Japonią mnie nieco śmieszy, jak każde uparte naśladownictwo egzotyki (typu ciupaga nad Bałtykiem), ale mam jedno takie, które mi się udało, mów co chcesz:
Haiku obiadowe
buraczki też kaczka w niedomówieniach zupy bez
:-DDD
Wolę tradycyjną poezję - wiesz, typowe dla naszej kultury środki wyrazu. Ogólnie biorąc jako osobę lekce sobie ważącą wszelkie sztucznie (czyli w sposób nie uzasadniony żadną racjonalną potrzebą) narzucone reguły w poezji, haiku poza Japonią mnie nieco śmieszy, jak każde uparte naśladownictwo egzotyki (typu ciupaga nad Bałtykiem), ale mam jedno takie, które mi się udało, mów co chcesz:
Haiku obiadowe
buraczki też kaczka w niedomówieniach zupy bez Powiem, że dziwię czemu akurat nazwałaś to haiku a nie na przykład sonetem, limerykiem, sestyną, fraszką, villanellą, odą, poematem? Ale najtrafniejszą formą byłoby dla tego dzieła po prostu: "Menu" :))