(Sorry - nie widzę połowy mego postu, więc powtarzam)
Podobają mi się twoje wiersze, a raczej coś każe mi je czytać - może to to samo ;-) Jest jedna rzecz, która mnie w nich drażni i rozprasza: przeładowanie nazwami własnymi. Jest ich bardzo dużo - w poprzednim ok. 10, w tym zdaje się 8. To rozprasza, nie daje skupić się na podskórnej wymowie i sugestiach ogranicza, drażni, czyni z wiersza raczej "artykuł" i z tego powodu nie czyta się go dobrze, jeśli oczekuje się "uwodzenia" formą i podtekstem. Więc i odbiór jest gorszy, niż mógłby być przynajmniej mój, ale jestem pewna, że nie tylko mój. Poprzez mnogość nazw własnych wiersz jest zbyt skonkretyzowany, jednoznaczny, słabnie poetyka aluzji, nie ma tego rozmycia i wieloznaczności, przez które lubię być prowadzona nie wprost aż do końcowej syntezy i wykrzyknięcia sobie "Eureka!" na swój i tylko swój użytek A może tylko się czepiam, może to zupełnie nie tak
Powtórzenie Klatki ze styku światów
(Sorry - nie widzę połowy mego postu, więc powtarzam)
Podobają mi się twoje wiersze, a raczej coś każe mi je czytać - może to to samo ;-) Jest jedna rzecz, która mnie w nich drażni i rozprasza: przeładowanie nazwami własnymi. Jest ich bardzo dużo - w poprzednim ok. 10, w tym zdaje się 8. To rozprasza, nie daje skupić się na podskórnej wymowie i sugestiach ogranicza, drażni, czyni z wiersza raczej "artykuł" i z tego powodu nie czyta się go dobrze, jeśli oczekuje się "uwodzenia" formą i podtekstem. Więc i odbiór jest gorszy, niż mógłby być przynajmniej mój, ale jestem pewna, że nie tylko mój. Poprzez mnogość nazw własnych wiersz jest zbyt skonkretyzowany, jednoznaczny, słabnie poetyka aluzji, nie ma tego rozmycia i wieloznaczności, przez które lubię być prowadzona nie wprost aż do końcowej syntezy i wykrzyknięcia sobie "Eureka!" na swój i tylko swój użytek A może tylko się czepiam, może to zupełnie nie tak
No i teraz przepraszam za pomieszanie - tamto to było Atmy "Malone" - te liczne nazwy własne Ja wiem, wiem, o co chodzi, jednak nie tylko TYCH nazw można użyć na wyrażenie swoistego dla tych miejsc/postaci nastroju i sensu, więc dlaczego akurat te? No więc po co w ogóle? To tak, jakbyście wstawiały co rusz symbol Au zamiast frazy ze słowem "złotawy", "złoty", "złocisty", "pozłota" Wygląda inaczej i bardziej (?) jest wymowne, gdy napiszę "H2O obmywa moje oczy z NaCl" zamiast "krople desczu mieszają się ze łzami"?- oczywiście, przerysowuję, przerysowuję, jak zawsze
Podobają mi się twoje wiersze, a raczej coś każe mi je czytać - może to to samo ;-) Jest jedna rzecz, która mnie w nich drażni i rozprasza: przeładowanie nazwami własnymi. Jest ich bardzo dużo - w poprzednim ok. 10, w tym zdaje się 8. To rozprasza, nie daje skupić się na podskórnej wymowie i sugestiach ogranicza, drażni, czyni z wiersza raczej "artykuł" i z tego powodu nie czyta się go dobrze, jeśli oczekuje się "uwodzenia" formą i podtekstem. Więc i odbiór jest gorszy, niż mógłby być przynajmniej mój, ale jestem pewna, że nie tylko mój. Poprzez mnogość nazw własnych wiersz jest zbyt skonkretyzowany, jednoznaczny, słabnie poetyka aluzji, nie ma tego rozmycia i wieloznaczności, przez które lubię być prowadzona nie wprost aż do końcowej syntezy i wykrzyknięcia sobie "Eureka!" na swój i tylko swój użytek A może tylko się czepiam, może to zupełnie nie tak
No i teraz przepraszam za pomieszanie - tamto to było Atmy "Malone" - te liczne nazwy własne Ja wiem, wiem, o co chodzi, jednak nie tylko TYCH nazw można użyć na wyrażenie swoistego dla tych miejsc/postaci nastroju i sensu, więc dlaczego akurat te? No więc po co w ogóle? To tak, jakbyście wstawiały co rusz symbol Au zamiast frazy ze słowem "złotawy", "złoty", "złocisty", "pozłota" Wygląda inaczej i bardziej (?) jest wymowne, gdy napiszę "H2O obmywa moje oczy z NaCl" zamiast "krople desczu mieszają się ze łzami"?- oczywiście, przerysowuję, przerysowuję, jak zawsze XL wiosenna
Napisała "Ikselka" :
A wiesz XL wiosenna, że mam podobne odczucia i nawet się z Tobą zgadzam:-)) -- Me(L)Isa
Dnia Tue, 4 Dec +, Ikselka :
Podobają mi się twoje wiersze, a raczej coś każe mi je czytać - może to to samo ;-) Jest jedna rzecz, która mnie w nich drażni i rozprasza: przeładowanie nazwami własnymi. Jest ich bardzo dużo - w poprzednim ok. 10, w tym zdaje się 8. To rozprasza, nie daje skupić się na podskórnej wymowie i sugestiach ogranicza, drażni, czyni z wiersza raczej "artykuł" i z tego powodu nie czyta się go dobrze, jeśli oczekuje się "uwodzenia" formą i podtekstem. Więc i odbiór jest gorszy, niż mógłby być przynajmniej mój, ale jestem pewna, że nie tylko mój. Poprzez mnogość nazw własnych wiersz jest zbyt skonkretyzowany, jednoznaczny, słabnie poetyka aluzji, nie ma tego rozmycia i wieloznaczności, przez które lubię być prowadzona nie wprost aż do końcowej syntezy i wykrzyknięcia sobie "Eureka!" na swój i tylko swój użytek A może tylko się czepiam, może to zupełnie nie tak
No i teraz przepraszam za pomieszanie - tamto to było Atmy "Malone" - te liczne nazwy własne Ja wiem, wiem, o co chodzi, jednak nie tylko TYCH nazw można użyć na wyrażenie swoistego dla tych miejsc/postaci nastroju i sensu, więc dlaczego akurat te? No więc po co w ogóle? To tak, jakbyście wstawiały co rusz symbol Au zamiast frazy ze słowem "złotawy", "złoty", "złocisty", "pozłota" Wygląda inaczej i bardziej (?) jest wymowne, gdy napiszę "H2O obmywa moje oczy z NaCl" zamiast "krople desczu mieszają się ze łzami"?- oczywiście, przerysowuję, przerysowuję, jak zawsze -- XL wiosenna
To miłe :-)
Po uwzględnieniu wszystkich Twoich poprawek ;-)
Czy skoro tamten wiersz był atmy, podtrzymujesz swój zarzut? Zakładam, że tak, skoro nie napisałaś, że go cofasz. A zatem zastanówmy się, czy naprawdę tak często używam w wierszach nazw własnych w dużej ilości. W okresie od sierpnia zamieściłam tu chyba 13 wierszy. Z tego w dwóch - Echo i ostatnim, jest istotnie sporo nazw własnych. Jeśli to jest zaburzona proporcja w znaczeniu, o jakim piszesz, to chętnie przeczytam uzasadnienie ;-) A teraz co do tego wiersza: Uderzyło mnie w Rzymie i zauroczyło zderzenie i współistnienie dwóch światów. Wymyśliłam sobie jako metodę ich porównanie. Jeśli umiesz to zrobić z ominięciem nazw, chętnie się nauczę. A poza tym w tym przypadku wcale tego nie chcę. Piszę o konkretnym miejscu i konkretnych z niego wrażeniach. Moje uwagi odnoszą się także do Melisy i chętnie także Jej komentarz poczytam.