Świetny i wiersz i Twoja kontynuacja. Niestety coś nie mam weny ;-( pomysł cofania wydarzeń w czasie jest rewelacyjny.Pozdrawiam
Użytkownik "sentire" napisała: elka-one napisała:
Zdarza się, i wiem coś tym.:-)
Też tak uważam. Jest ciekawiej :-) Dziękuję i również pozdrawiam
Mel
Dla przypomnienia wiersze znanych. Matthew Sweeney
Me(L)Isa pisze: Zapraszam do zabawy wierszem zainspirowanym tekstem "Sen rybich ości" *o cofaniu się w czasie* i wklejanie wierszy w poniższym wątku: =============================================== Autor :Matthew Sweeney
(cofanie się w czasie)
Rybie ości leżały w cuchnącym kuble. Miało to głowę, kręgosłup i ogon. Już niedługo koty przyjdą po nią.
Nie mogła tak dłużej. Zamknęła oczy, zapadła w sen.
W czasy, kiedy była tłusta i gorąca na talerzu. Leży sobie przy zielonym groszku, a sok cytrynowy wyciśnięty na nią. Zjawia się mężczyzna z nożem i widelcem, jakby miał ją zjeść.
Nie mogła tak dłużej. Zamknęła oczy, zapadła w sen.
W czasy, kiedy była zamrożona w zamrażarce. Razem za jagnięcymi kotletami, z wołowiną, z krewetkami. Całe trzy miesiące.
Nie mogła tak dłużej. Zamknęła oczy, zapadła w sen.
W czasy, kiedy zaplątana w sieci, razem z tysiącami innych ryb, leżała na pokładzie kutra. I deszcz padał, ale nie był tak wilgotny, żeby dało się oddychać.
Nie mogła tak dłużej. Zamknęła oczy, zapadła w sen.
W czasy, kiedy pomykała w morzu, wyprzedając kraby i meduzy, te stworzenia tak podobne do niej. Czasy kiedy surfowała, łapiąc muchy w locie, czując słońce na policzkach.
Chciała, żeby to się nie skończyło. Śniła wytrwale, aż udało jej się tam pozostać.
Tłum. A. Grabowski
***********************************************
Lakierki (cofanie się w czasie)
Rozczłapane lakierki z cielęcej skóry leżały na wysypisku. Miały pomarszczone języki, wybałuszone oczka, zdarte zelówki. Już niedługo przysypie je sterta cuchnących śmieci.
Nie mogły tak dłużej. Skurczyły się w sobie, zapadły w sen.
W czasy, kiedy kształtne i błyszczące obejmowały zgrabne stopy. Spacerowały po gwarnych ulicach, a przechodnie odwracali głowy przyglądając się wiśniowym noskom. Podjeżdża mężczyzna otwiera drzwi czerwonego ferrari i zaprasza do środka.
Nie mogły tak dłużej. Skurczyły się w sobie, zapadły w sen.
W czasy, kiedy stały na wystawie ekskluzywnego salonu mody. Razem z błyszczącymi kuzynkami a setki oczu zatrzymywało wzrok na białym kartoniku. Całe trzy tygodnie.
Nie mogły tak dłużej. Skurczyły się w sobie, zapadły w sen.
W czasy, kiedy w fabryce przycinano cholewki, formowano noski. Nacierano olejkami, farbami. Dodawano kształtu, błysku, koloru. Aż nie mogły oddychać.
Nie mogły tak dłużej. Skurczyły się w sobie, zapadły w sen.
W czasy, kiedy niebo miało kształt brzucha i pachniało ciepłym mlekiem. Kiedy stawiały pierwsze kroki na drżących nogach w morzu traw. Ciepły i szorstki język zabawnie łaskotał a wilgotny nos poszturchiwał.
Chciały, żeby się to nigdy nie skończyło. Śniły wytrwale, aż udało im się tam pozostać.
Bożejakie to piękne.
sentire pisze: tak, tak..zachwyciły mnie, zainspirowały, pozbawiły snu i oglądam je teraz na niebie białe obłoczkoowieczki do liczenia