Rozmyślania córki Adama i Ewy

pyt Q

Rozmyślania córki Adama i Ewy
Zresztą - dlaczego "z góry"? Skąd to przekonanie, że bliscy bliskich żyją stadnie na polanie niebieskiej Jacek Dehnel, Zegar, czyli mała liturgia godzin dla niepraktykujących, Tercja.
Co widać z góry? Nie wierzę w to "z góry", myślę, że patrzysz z dołu, więc co widać z dołu? Resztki korzonków, mrówkę z biedronką pospołu, lecz na ogół dość nudno, wilgotno, ciemnawo. Latem jeszcze czasami zapachnie ci trawą, a zimą sucho, chłodno, powinno być biało, lecz częściej bywa szaro, nie tak, jak bywało dawniej, ale stopniały niegdysiejsze śniegi. W tle muzykuje cisza, płynąca znad rzeki.
Co robiłeś przez lata? Czasem sobie myślę - trzeba ci było włożyć książkę w biedne palce, które jakiś bezduszny ubieracz tak zaplótł, że do dzisiaj wciąż myślę, czy to cię bolało. Co robiłeś? Ja sądzę, że wiem, ty czekałeś, ciągle czekałeś na nią, czekałeś cierpliwie. Choć nudno było czekać, trwałeś uporczywie, nie śniłeś się po nocach, za czym tak tęskniła, nie pojawiałeś w lustrze, nie głaskałeś włosów, nie mroziłeś powiewem nieoczekiwanym.
Po co się było spieszyć? wiedziałeś, że przyjdzie i że nie będzie chciała zasnąć z nikim innym. W końcu się doczekałeś. Powiedz, jak to było, kiedyście się spotkali? Zrobiło się cieplej? przecież gdzie była ona, zawsze było ciepło, prawda? Pachniało ciastem i pastą do podłóg, od progu każdy wiedział, że znalazł się w domu. Tego chciałeś, tułaczu, tego ponad wszystko. Czy ona się nie bała? Odeszła tak nagle, że mogła zgubić drogę. Jednak ją znalazła.
I teraz już jest dobrze, już ponad przysięgę "dopóki nie rozłączy", znowu połączeni, a ty powtarzasz pewnie to, co ulubieni kiedyś tam napisali, a ty jej czytałeś, chcąc się dzielić skarbami, ty, co ukochałeś. Prosi: "przestań na chwilę, bo mnie boli głowa, a wtedy ty, nim zmilkniesz, powtarzasz od nowa mądrego żartownisia, który nam darował Tomka, księcia, żebraka i zostawił słowa gdziekolwiek była ona, tam był Raj. Ich własny.

odp A

Rozmyślania córki Adama i Ewy -- elka-one

[..]> chcąc się dzielić skarbami, ty, co ukochałeś.
Powinno być "tym". Przepraszam.

odp A

Ponieważ w całym wierszu dominuje forma 'ty', zastanawia mnie budowa pointy 'Ich własny'. Może zależało Ci na podkreśleniu dystansu między 'ja' i 'oni', mnie brakuje tu jednak adekwatnej formy 'Wasz własny'.
Treść przejmująca, ale dodaje otuchy.
Twój wiersz przypomniał mi Hrabalowskiego kelnera, który straszył ( z wzajemnoscią) górali wizją śmierci i rozkładu, by ostatecznie zaciekawić ich pięknym pomysłem pogrzebania swoich szczątków na wzgórzu, z którego strumienie zmierzają do dwóch zlewisk ( co daje szansę przeniknięcia tak do Morza Północnego jak i Czarnego), więc pozwolą stać się obywatelem świata .
U Ciebie też wyczytałam m.in. mądre oswajanie śmierci.
pozdrawiam marina


odp A

Ponieważ w całym wierszu dominuje forma 'ty', zastanawia mnie budowa pointy 'Ich własny'. Może zależało Ci na podkreśleniu dystansu między 'ja' i 'oni', mnie brakuje tu jednak adekwatnej formy 'Wasz własny'.
Treść przejmująca, ale dodaje otuchy.
Twój wiersz przypomniał mi Hrabalowskiego kelnera, który straszył ( z wzajemnością) górali wizją śmierci i rozkładu, by ostatecznie zaciekawić ich pięknym pomysłem pogrzebania swoich szczątków na wzgórzu, z którego strumienie zmierzają do dwóch zlewisk ( co daje szansę przeniknięcia tak do Morza Północnego jak i Czarnego), więc pozwolą stać się obywatelem świata .
U Ciebie też wyczytałam m.in. mądre oswajanie śmierci.
pozdrawiam marina


Cały czas jest "ty" do pierwszego zmarłego. Ona - o jego ukochanej, na którą czeka. Rozumiem Twoją uwagę i wydaje się ona sensowna, bo narrator może zwracać się do tych dwojga wprost. Ale ja miałam na myśli słowa Twaina, skierowane do jego bohaterów, dlatego "ich". Muszę to jednak przemyśleć, bo uwaga pokazała mi inną perspektywę. Dziękuję.
Staram się jak mogę, choć przychodzi mi to z trudem. Może łatwiej, kiedy naprawdę wierzysz, że ktoś tak na ciebie czeka? Ja także

Dodaj odpowiedź

Tytuł:

Mail: (w celu weryfikacji posta)