Coś w tym może jest, ale wiesz, pisałam już takie wiersze (np. ***Podobno ), zanim wiedziałam, kto to jest Dehnel :-)
Ależ to proste: to Dehnel pisze jak my! Dlatego jest popularny ;)
DDDDD
Użytkownik "elka-one"
Elko,
Nie znam się na poezji. Dla mnie to wszystko jest przegadane. Takie przerośnięte ciasto, z którego trzeba wybierać rodzynki.
Jeśli takimi rodzynkami wydłubanymi z "Mona Lizy" Herberta są dla mnie:
* * *
no i jestem widzisz jestem nie miałem nadziei ale jestem
* * *
no i jestem mieli przyjść wszyscy jestem sam
* * *
. to w Twoim wierszu są nimi:
* * * Po co się było spieszyć? wiedziałeś, że przyjdzie i że nie będzie chciała zasnąć z nikim innym.
* * *
Pachniało ciastem i pastą do podłóg, od progu każdy wiedział, że znalazł się w domu.
* * *
Gdybyś z wiersza wyrzuciła 4/5 ciasta pozostawiając rodzynki i skracając wersy, otrzymałabyś wiersz 5 razy lepszy. I nikt nie zarzucałby Tobie stylizacji na jakiegoś tam Dehnela. Mnie Twoje rodzynki od razu przypomniały smak rodzynków od Herberta.
Pozdrawiam, Grzegorz
Rozmyślania córki Adama i Ewy
Coś w tym może jest, ale wiesz, pisałam już takie wiersze (np. ***Podobno ), zanim wiedziałam, kto to jest Dehnel :-)
Ależ to proste: to Dehnel pisze jak my! Dlatego jest popularny ;)
DDDDD
Użytkownik "elka-one"
Elko,
Nie znam się na poezji. Dla mnie to wszystko jest przegadane. Takie przerośnięte ciasto, z którego trzeba wybierać rodzynki.
Jeśli takimi rodzynkami wydłubanymi z "Mona Lizy" Herberta są dla mnie:
* * *
no i jestem widzisz jestem nie miałem nadziei ale jestem
* * *
no i jestem mieli przyjść wszyscy jestem sam
* * *
. to w Twoim wierszu są nimi:
* * * Po co się było spieszyć? wiedziałeś, że przyjdzie i że nie będzie chciała zasnąć z nikim innym.
* * *
Pachniało ciastem i pastą do podłóg, od progu każdy wiedział, że znalazł się w domu.
* * *
Odeszła tak nagle, że mogła zgubić drogę. Jednak ją znalazła.
* * *
Gdybyś z wiersza wyrzuciła 4/5 ciasta pozostawiając rodzynki i skracając wersy, otrzymałabyś wiersz 5 razy lepszy. I nikt nie zarzucałby Tobie stylizacji na jakiegoś tam Dehnela. Mnie Twoje rodzynki od razu przypomniały smak rodzynków od Herberta.
Pozdrawiam, Grzegorz
Użytkownik "elka-one" Ależ to proste: to Dehnel pisze jak my! Dlatego jest popularny ;)
DDDDD
Elko,
Nie znam się na poezji. Dla mnie to wszystko jest przegadane. Takie przerośnięte ciasto, z którego trzeba wybierać rodzynki.
Jeśli takimi rodzynkami wydłubanymi z "Mona Lizy" Herberta są dla mnie:
* * *
no i jestem widzisz jestem nie miałem nadziei ale jestem
* * *
no i jestem mieli przyjść wszyscy jestem sam
* * *
to w Twoim wierszu są nimi:
* * * Po co się było spieszyć? wiedziałeś, że przyjdzie i że nie będzie chciała zasnąć z nikim innym.
* * *
Pachniało ciastem i pastą do podłóg, od progu każdy wiedział, że znalazł się w domu.
* * *
Odeszła tak nagle, że mogła zgubić drogę. Jednak ją znalazła.
* * *
Gdybyś z wiersza wyrzuciła 4/5 ciasta pozostawiając rodzynki i skracając wersy, otrzymałabyś wiersz 5 razy lepszy. I nikt nie zarzucałby Tobie stylizacji na jakiegoś tam Dehnela. Mnie Twoje rodzynki od razu przypomniały smak rodzynków od Herberta.
Pozdrawiam, Grzegorz
Zważywszy znaczną różnicę w naszych poglądach na to, czym jest poezja, poczytuję to sobie za wielki komplement :-)
Rozmyślania córki Adama i Ewy nie śniłeś się po nocach, za czym tak tęskniła, nie pojawiałeś w lustrze, nie głaskałeś włosów, nie mroziłeś powiewem nieoczekiwanym. przecież gdzie była ona, zawsze było ciepło, prawda? Pachniało ciastem i pastą do podłóg, od progu każdy wiedział, że znalazł się w domu. []
[]
Dobrze i pięknie jest czytać takie wiersze, Elu. Sionek pisze o rodzynkach i poniekąd ma rację; w wierszu jest kilka miejsc, które mogłyby funkcjonować samodzielnie, 'wrażeniowo', kondensując komunikację do niezbednego minimum. Ale przecież, po staremu, uparcie i naturalnie siega się po formę, w której mieści się wszystko to, co chce się powiedzieć. Pewnie można, ale ja nie potrafię jeść samych rodzynków, bez zapachu, smaku, faktury ciasta drożdżowego na języku.
W Twoim wierszu jest ten rodzaj przenikania, którego zabrakło mi w "Salome" Stefana. W jego wierszu gwałtowne przejście pomiędzy światami jest podporządkowane oczywiście wierszowemu 'dzianiu' i jest jak najbardziej uzasadnione, a jednak dla mnie zbyt gwałtowne. W Twoich "Rozmyślaniach" przejście dokonuje się przezroczyście; wiedza o tym w którym ze światów się przebywa nie jest konieczna, bo to ten sam świat.
Udało Ci się zachować wrażenie klimatu obecnego u Twaina. Jest gdzieś tu obecne napięcie pomiędzy "Listami Adama i Ewy" i "Listami z Ziemi" (Te drugie właśnie od pewnego czasu czytam i co rusz zastanawiam się jak długo i szczęśliwie możemy funkcjonować z naszym umownym wyobrażeniem etyki, religii, Boga, ogólnego porządku świata. Ale nie klękam, bo i Twain potrafi się mylić; po prostu czytam z sympatią).
Nade wszystko jednak jest w tym wierszu nieprzesadzona czułość oczekiwania, szczypta międzypłciowej różnicy - którą odwiecznie pokonuje się miłością, oraz odautorska umiejętność bezbolesnego pokonywania czasu i płaszczyzn: zrównanie archetypu z jego realizacją.
Napisałaś Elu wiersz, którego ducha bedę się starał zachowywać na przekór codzienności. Właściwie - nie; bo jego duch musi tę codzienność zawłaszczać i przenikać. W końcu Raj jest na wyciągnięcie ręki. Byle tylko nam sie chciało.
w.
p.s. przepraszam, ale nie jestem w stanie regularnie odpowiadać na posty. bywam rzadko i tak musi pozostać. nie są to najlepsze warunki do rozmowy, wiem.